Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
I never thought the whispers were true ‘til now

the best days of our lives

I never thought the whispers were true ‘til now
Witam! Oto macie przed sobą prolog.. w ramach projektu pewnej Kitty ;) the-exit. Link znajdziecie z prawej.Notki będą raz w miesiącu. To opowiadanie będzie, właściwie już jest o The Academy Is.. Czyli tajach. Dla niedoinformowanych- ..
stronka tajów

Prolog

Beckett się narąbał i nikogo to w sumie nie dziwiło. Beckett się narąbał bo było czym i było gdzie. W Vegas mają najlepsze kluby na świecie- tak przynajmniej uważali Tajowie, którzy właśnie byli w trakcie balowania w ekskluzywnym Candy's. Dokładniej mówiąc- oblewali premierę "Fast Times.." Z resztą gdyby mogli, imprezowaliby nawet z okazji.. braku okazji. Każdy powód był dobry, jak się miało świetny humor. I nie tylko..
- Włączcie coś naszego!!- Wrzeszczał Siska, chwiejąc się na boki i przy okazji wylewając zawartość swojej szklanki na Cardena.- The.. A-acedemy.. IS!!!
- Chyba cię olali.- Stwierdził William, szczerząc się bardziej do piwa, niż do niego.
Siska najwidoczniej wziął sobie te słowa do serca bo (wprawdzie z trudem ale jednak) wskoczył na bar, wywołując krzyk obsługującej i ponowił swą prośbę. Przez chwilę nie było reakcji, ale potem DJ zmienił piosenkę na jeden z utworów tajów. Adam wydał z siebie okrzyk zadowolenia, poczym dołączył do Andy'ego, Michaela i Mike'a. Beckett gdzieś zniknął.
- Drink dla wszystkich! Na nasz koszt!- Informował niedługo potem Chislett. Przy barze momentalnie utworzyła się ogromna kolejka zainteresowanych. A Willa dalej nie było. Ludzie śpiewali coraz głośniej. Drinki lały się coraz częściej, a okrzyki były głośniejsze i głośniejsze..
- A gdzie William?- Spytał w końcu Carden.
Pozostała dwójka przeczesała wnętrze wzrokiem, poczym wzruszyła ramionami. A potem on się zjawił. Beckett, który był narąbany w sto diabłów wyglądał zadziwiająco trzeźwo.
- O kurwa, o kurwa, o kurwa.- Powtarzał.- Zróbcie coś!
- Co ty pieprzysz?- Zdziwił się Michael, wyszarpując swój rękaw z rąk przybyłego.
- Żebyście coś, do cholery zrobili. Tam- wskazał palcem w stronę toalet;- jest moja.. moja..żona.
- CO?!- wrzasnęli wszyscy równo, wypluwając alkohol na Becketta.- ŻONA?!
- Żona, żona, do cholery. Nie mówiłem wam?
- Nie.- Stwierdził Adam.
- No to mówię. W każdym razie ona gdzieś się tu kręci.. to małżeństwo z czasów licealnych..- w tym momencie powstrzymał Andy'ego od komentarza-.. było.. właściwie jej niespodziewane odejście było dla mnie bolesne.. Teraz spotykam ją tutaj i..
- Kretyn.- Roześmiał się Mike.- Przestań gadać, szalej!
Reszta poparła Cardena i szybko się oddaliła. Will nie mógł im mieć tego za złe- byli pijani. Nawet nie zauważył Rachel, która po chwili pojawiła się niedaleko niego. Chłopak stwierdził, że to jego szansa. Nie mógł ponownie pozwolić jej odejść.
- Rachel!- Zawołał pod wpływem chwili.- Rachel!!
Dziewczyna powoli odwróciła się twarzą do niego. Nie wyglądała na ucieszoną perspektywą spotkania.
- Cześć.- Przywitał się Beckett. Kompletnie nie wiedział jak się zachować.
Nic nie mówiła. Po prostu dziwnie na niego patrzyła. Tak, jakby nie chciała go znać. Jakby przynajmniej chciała udać,że nie wie kim jest.
- Dlaczego się nie odzywasz? Rachel..?
- Może dlatego, że nie mam do kogo?- Powiedziała zgryźliwie.
Nikt nie domyśliłby się ile bólu sprawiły jej te słowa.
William wiedział, że z jej strony nie moze już na nic liczyć. Mimo to w jego głowie narodziła się jakaś bezsensowna nadzieja.
- Proszę.. - Zaczął.- Nie odchodź znów.. tak po prostu. Spotykamy się przypadkiem ale.. ja .. ja nie mam zamiaru pozwolić ci znów ucieć.
Znów nie odpowiedziała. Po prostu się odwróciła i pobiegła w stronę toalet.
"nie tym razem.."- pomyślał William, puszczając się pędem za nią. Mimo starań, szybko zgubił ją w tłumie. Przeklinając wszystko i wszystkich zatrzymał się przed damskimi łazienkami. Zastanawiał się czy by nie wejść.. to jednak nie był za dobry pomysł. W tym czasie Rachel siedziała na sedesie zastanawiając się nad sytuacją. Wiedziała, że chłopak jest za drzwiami i że szybko nie odpuści. Mogła tylko..
Mogła tylko wyskoczyć przez okno. Najpierw napisała do przyjaciół, że musi spadać. Potem schowała telefon do torebki i modląc się o własny tyłek, wspięła się na parapet, następnie sprawdzając czy jest wysoko. Nie było.
-Ufff.. Byle przeżyć..- pomyślała.
I skoczyła, wcześniej próbując ulokować stopy jak najbliżej gruntu. Poczuła piekący ból w lewej kostce, ale nie to było najważniejsze. Najważniejsze było to,że gdy kuśtykała w stronę ulicy, z lokalu wybiegł Beckett. Z hardym wyrazem twarzy przeczesał przestrzeń wokół siebie, a gdy ją zauważył, skierował się w jej stronę, krzyczał coś. Dziewczyna nie myśląc wiele zaczepiła przejeżdżającą taksówkę i szybko wsiadła do środka. Choć bardzo załowała, nie dała tego po sobie poznać.
- Chyba ktoś nie chce odpuścić, co?- Odezwał się taksówkarz, przerywając względną ciszę.
Mruknęła coś jakby "dokładnie", poczym zajęła się wyglądaniem przez okno.
Tymczasem Beckett stracił nad sobą panowanie. Nie miał pojęcia co dokładnie robi, gdzie biegnie i po co. Popychani przechodnie przyglądali się płaczącemu chłopakowi, taranującemu wszystko wokół. On był pewien, że nigdy sobie nie wybaczy straty kolejnej szansy

Tajowa. 28/12/2008 16:52:51 [Powrót] Komentuj





Dziękuję za komentarz na moim blogu. A co do stereotypu róz/czerń, to nie bedzie go, tylko April będzie miała objekcje, a główna bohaterka poprostu się ich boi, nie ma nic przeciw nim, ale nie chce tez mieć z nimi do czynienia. Przeraża je pewnosć siebie tych dziewczyn. Dobra a teraz powiedzmy coś na temat Twojego prologu.
No to nieźle dała nogę, biedny Beckett, szkoda mi go, na prawdę. więcej nie powiem, bo akcja się dopiero dokładnie rozwinie, wiec czekam na pierwszy odcinek.
Pozdrawiam
Dredzik 6/01/2009 22:30:21
| brak www IP: 195.60.240.11

Uh. Chamskie zagranie z jej strony.
To teraz czekam na kolejny odcinek xD
Sorry, ze tak krotko, ale pisze z iPoda, ktory sie wlasnie z deka zacina.
Koralkea / Ann 3/01/2009 23:13:55
| brak www IP: 195.136.50.101

Witam, witam ^^. Cóż. Co do kwestii, że Pete jest straight edge to chyba jest to prawdą, ale nie trzymam się przecież faktów z jego życia. Gdyby tak było byłby w opowiadaniu mężem Ashlee i miał dziecko xDDD. A nie gonił jej dlatego, że bał się co ona mu powie... Co do twojej twórczości, to nie mam wątpliwości, że piszesz naprawdę dobrze. Tylko trochę dziwnie to wyglądało jak Beckett mówi "Zróbcie coś. To moja żona", czy jakoś tak. Ale no dobra, był pijany ;P
fame-infamy 3/01/2009 13:44:09
| brak www IP: 83.25.194.91

uhaa... też o TAI piszę:P
a ogólnie? mogę isę nie wypowiadac?
Wiem ,ze nie mogę:P
Tak więc - sama bym skoczyła przez okno, całkiem pomysłowe. chociaż wychodzenie drzwiami jest bezpieczniejsze.
will? Taka sierota z lekka ...
Reszta? Za króko byli ...
znikam. bo konspiracja musi byc przed rodzina;)
Fobmroweczka 1/01/2009 16:04:23
| brak www IP: 83.5.8.235

oh, oh, oh! No super ^^ Hehe, ciesze się, że troche inaczej to rozegrała no i z innym zespołem :) Dawno nie czytalam Twoich opwiadań..chyba się stęskniłam. :)
tynkarz 28/12/2008 22:32:14
| brak www IP: 92.244.32.2

e, ja się nie będę zachwyać. 1 - było krótko. 2 - było chaotycznie. 3 - sądzę, że ciebie, jak cię tu zwą, stać na więcej.
Dobra, a tak prawdę powiedziawszy, nie mogę powiedzieć, ze mi się podobało tylko po prologu. Nie da się powiedzieć, ze ta jedna strona ocieka cudami. Ale piszesz całkiem nieźle. Zdziwił mnie sposób, w jaki Will powiedział o małżonce swoim kumplom. Tak po prostu - wiecie, miałem żonę, ale mi zwiała, no i ona tu jest. A oni - aha, spox, bawmy się dalej. Jak dla mnie - nieco nienaturalnie. Jeżeli William przez tyle lat to ukrywał (a to dość istotne zdarzenie w jego życiu) to miał jakiś powód. Więc rozważmy wersję 1, czyli ukrywał to. Jeśli to ukrywał, to tak szybko i z lekkością by tego nie wyznał pijanym kolegom w klubie. Wersja 2 - po prostu zapomniał im powiedzieć, to było dawno i nieprawda, spotkał ją i nagle doznał olśnienia. Nie, nie, nie, to by dowodziło, ze mu na niej nie zależało! A przecież my wiemy, ze mu zależało. Jeśli mu zależało, toby myślał o niej w te długie, bezsenne walentynkowe, rocznicowopierwszegospotkania, rocznicowopierwszegopocałunku, rocznicowopierszegorazu, rocznicowoślubu noce, podczas których zastanawiałby się "dlaczego mnie to spotkało?" lub chociażby "nienawidzę jej, ale równocześnie kocham", a on sobie przypomniał to "nagle"? Jedyne dla mnie wytłumaczenie to takie, ze myslał o niej, ale to on zawinił, albo wstydził się tego, ze odeszła, dlatego wczęśniej nic nie mówił. A pijani ludzie mówią dziwne rzeczy. Czemu jego koledzy nie zareagowali? Przychodzi do mnie przyjaciel i mówi, ze właśnie spotkał żonę. Reakcja łańcuchowa: 1. śmiech "robisz se jaja, stary?" 2. gdy się zorientują, że jednak...: szok oraz "czemu nam nie powiedziałeś" 3. śmiech i "ale jaja!" again. No nie wiem, chociażby bulwers. Albo niedowierzanie. Ale żeby tak kompletnie spłynęło po nich jak woda po kaczce? Ach, te gwiazdy, w dupach im się poprzewracało. Sam motyw gonitwy i wyskakiwania przez okno był zacny. Tak, to jest dobre.

Dobrze jest utrzymywać w tajemnicy, co się działo dawno, dawno temu w pewnym małżeństwie... właśnie - dobrze jest stopniować napięcie. Mniami! Styl jako styl - podoba mi się. Dobry. Łatwo się czyta, brak błędów (brrrr, błędy!). Nieco chaotycznie. Jak dla mnie najwqiększą trudnością było to, ze nie znam dobrze TAI, więc jedyne co do mnie przemawia to William :D reszta to obcy ludzie z fajnego zespołu. ale mam nadzieję że się zaznajomię. tak to niewiele więcej mogę powiedzieć, bo...za mało! Coś można zacząć rozważać po 3, 4 odcinkach, ale nie po prologu.

Sam pomysł na projekt bardzo mi się podoba. chętnie spojrzę na pozostałe opowiadania i porównam.
K(sama nie wiem, jak się podpisać. 28/12/2008 22:26:19
| brak www IP: 79.185.211.109

Wow:)) świetnie to wymyśliłaś:)) podobało mi się i chociaż nie ubóstwiam Academików to i tak mi się spodobało:)) czekam na next:)
Madzia 28/12/2008 22:16:49
| brak www IP: 82.177.130.66

Wow. Just wow xD
Wiesz, ze ja kocham twoją twórczosć? Wiesz. I wiesz, jakie to zajebiste wrażenie, jak czyta się tą samą historię, ale napisaną zupełnie inaczej i tak zajebiście? nie wiesz :P Genialnie maj dir. Wredna Rachel, joł :P nie wiem czemu, ale ją lubię. Becketta mi żal, ale ją lubię :PPP
TragicznaFaja 28/12/2008 21:46:55
| brak www IP: 83.27.239.56

Hehe. Trza było tyle nie pić Beckett, to byś może szybciej biegał;p. Ale gadam jak jakaś stara babca;p. Kuuurczę! To jest takie fajne. Jedna historia... a tyle jej wersji. Właśnie to chciałam uzyskać i mi się chyba udaje... No oczywiście Waszymi rkami;p. A odcinek oczywiście zarąbisty, jakżeby inaczej
Kitty 28/12/2008 17:02:09
| brak www IP: 83.21.98.25



Menu

CLEAR BOOK FAV ME

avatar



memories

2011
Sierpień
2009
Kwiecień
Styczeń
2008
Grudzień


links

Inne
Nibyja
Moje
PATD & FOB story
Ross
Ross 2
Główny blog
Last.fm
You Tube
You Tube 2
Fotka
MySpace
YT mojego zespołu xD
MySpace mojego zespołu xD
Kupidela (opowiadanie- grupowy)
The Exit
Madzia
Kazia
Tynka
Zagubiona
Koralkea
FOBMróweczka
Dredzik
happy_end
Taka Jedna


favorite people







Credits

Layout made by Kitty
Don't copy without a permission
Want your own one? Visit Decode
Photos taken from PATD Online