Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
3. Za jakie grzechy?

the best days of our lives

3. Za jakie grzechy?
Jej, oto jest następny! xD * oznacza akapit bo nie wiem jak inaczej go zrobić ;D pozdrawiam ;* i proszę o informowanie członkinie the exit.
-------------------------------------

*- William dostał główną rolę!
- Słyszałaś, że Will będzie głównym bohaterem?
Rachel przepychała się przez korytarz, słysząc tego typu informacje. Czyżby to była prawda? No cóż, a więc jej najgorszy koszmar właśnie się spełniał... Świetnie! Postanowiła skupić się na szukaniu Alison( która była na nią jeszcze trochę zła) niż na słuchaniu tych głupich fanek Williama.
*- Al, powiedz, że już się nie gniewasz.- Powiedziała błagalnym tonem, opierając się o szafkę przyjaciółki, z której ta właśnie wyciągała książki.
- Szczerze?
- No raczej...
- Zachowałaś się jak idiotka. Z resztą William też nie jest święty.
- Ale...
- Obaj zrobiliście z siebie małolatów.- Przerwała.
- Przepraszam, poniosło mnie.
- Rozumiem, że za nim nie przepadasz. To znaczy nie rozumiem ale jestem w stanie to jakoś znieść. Ale to, że wygarniasz mu takie rzeczy przy ludziach jest ...przesadą.
- Alison, wiem, że nie powinnam była tego robić. Staram się, czasami tylko zdarza mi się wybuchnąć...
Westchnęła.
- Pogadamy potem. Do zobaczenia na próbie.
Rachel także głęboko westchnęła. Sytuacja, w której się znalazła była koszmarna. Nie dość, że będzie musiała po lekcjach oglądać Becketta, to do tego nie będzie mogła znów kazać mu spierdalać. Postanowiła hamować się tylko ze względu na Al.
Tylko i wyłącznie!
*Beckett był żałosny. Tak, po prostu beznadziejny. Woził się po scenie jakby przybył ze starożytnej Grecji, czy Bóg wie skąd. I do tego był tak dumny z tej swojej durnej głównej roli, że patrzenie na niego groziło atakiem wymiotów. Rachel miała ochotę zatkać sobie uszy byle tylko nie słyszeć jego wycia. A Alison była tak zadowolona jakby grała u jego boku. W czasie każdej pauzy klaskała i pokazywała mu uniesione kciuki. Taaak, nie ma to jak kochające się rodzeństwo.
Cholera, Rachel, co ty wygadujesz?!- skarciła się w myślach.- Nie przesadzasz czasem?
Jej myśli odpłynęły wraz z wyjątkowo okropnym dźwiękiem, którego źródłem okazała się być Becky. Mhm, ta Becky, która nie potrafiła śpiewać. Jakim cudem dostała główną rolę żeńską?
- Becks, trochę niższy dźwięk na początku.- Dało się słyszeć upomnienie nauczycielki muzyki. Anglistka pokręciła głową może dlatego, że skrót "Becks" był głupszy niż William, a może dlatego, że przejrzała na oczy i zobaczyła jak prezentuje się talent Becky, a raczej jak się nie prezentuje. A tak swoją drogą to nie tylko z dźwiękiem na początku było coś nie tak...
*Po jakiejś pół godzinie próba doprowadzała już Rachel do rozpaczy. Krzątanie się wokół tych wszystkich wyjących aktorzyn bynajmniej nie należało do najprzyjemniejszych. No i było upokarzające. Za każdym razem gdy Beckett się do niej zwracał (z resztą jakby nic się nie stało) przypomniała sobie tą rozmowę o lemoniadzie i gotowało się w niej ze złości. W końcu zgłosiła, że idzie do toalety, ukradkiem zabrała swoją torbę i po prostu zwiała. Nie obchodziło ją czy dostanie karę czy też może niebiosa ześlą na nią łaskę. Pff...
*- Rachel?
Odwróciła się. Tym razem to Alison zastała ją przy szafce.
- Hm?
- Gdzie się wczoraj podziewałaś? Wyszłaś pół godziny przed końcem.
Rachel westchnęła opierając się jednocześnie o metalowe drzwiczki. Co miała jej powiedzieć? Znów pojechać po Willu i wywołać burzę?
- Powiedzmy...- Odezwała się w końcu- że to nie moje klimaty i nie moje towarzystwo. Poza tym uszy mi pękały.
Zamknęła szafkę, hałasem nadrabiając parę sekund. Potem dodała:
- Becky doprowadzała moje uszy do zniszczenia.
Miała nadzieję, że wspominając o Becks (bez komentarza) odwiedzie uwagę Al od swojej reakcji na wyczyny Williama.
- Rozumiem.- Powiedziała Alison. W kącikach jej ust błądził uśmiech.- A wiesz, że odpracowywujemy karę?
- Jasne, że wiem. Ale nie dało się...
- Okey, okey. Twoja sprawa.
Świetnie. Co ona mogła poradzić na to, że Beckett tak ją irytował? Nie panowała nad swoimi reakcjami. Ale tym akurat się nie przejmowała. Martwił ją fakt, że przez to wszystko nie są już z Al tak blisko.
*Na próbie wydarzyło się coś, czego niestety nie przewidziała. Kolejny koszmar się spełniał.
- Panno Pawell.- Zaczęła pani Georgson.- Możesz mi wytłumaczyć dlaczego wczoraj nas okłamałaś i uciekłaś?
- Nie poczuwam się do takiego obowiązku.
Pani od muzyki uniosła brwi.
- A ja myślę, że jednak powinnaś to wyjaśnić.
- Może dlatego, że tego co niektórzy wyczyniają na tej scenie nie da się słuchać? Może dlatego, że nienawidzę musicali? I może też dlatego, że mam lepsze rzeczy do roboty?
Na sali zrobiło się tak cicho, że spokojnie dałoby się usłyszeć brzęczenie muchy na drugim końcu pomieszczenia. Alison zamarła. Ścisnęła ramię przyjaciółki próbując ją pohamować ale to nic nie dało. Słowa już padły.
- O kurwa. No to koniec.- Szepnął ktoś z lewej.
- Dobrze, w takim razie skoro już znamy twoje zdanie- odezwała się nagle anglistka- to może zaprezentujesz nam swoje umiejętności wokalne?
- Skoro tak świetnie potrafisz ocenić śpiew swoich kolegów i koleżanek.- Dorzuciła niby to od niechcenia Georgson.
COOOOOOOO?! CO TO, DO CHOLERY, MIAŁO ZNACZYĆ?!
Zaniemówiła. Oto nadchodził jej publiczny koniec.
- Rachel dobrze śpiewa.- Oznajmiła Alison i to na niej przez chwilę skupiły się wszystkie spojrzenia.
- Piękne dzięki.- Sarknęła do niej omawiana.
- Prosimy, Rachel.- Ponagliła Georgson, a McConey skinęła głową z aprobatą.
Ale ona miała inne plany. Po raz kolejny skierowała się do wyjścia przed czasem.
- Dobrze, skoro panna Pawell tchórzy, wracamy do próby.
Gdy tylko usłyszała słowa anglistki, poczuła rozchodzącą jej się po całym ciele falę gorąca. Czuła, że jeśli się nie powstrzyma to zaraz rzuci się na to wredne babsko z łapami i ukręci jej kark. Z furią malującą się w oczach obróciła się i ruszyła z powrotem w kierunku nauczycielek. Rzucając wściekle torbą o podłogę, oznajmiła:
- Skoro tak to proszę bardzo- zaśpiewam. Jeśli to wszystkim ulży to jeszcze wejdę na scenę.
- Zapraszamy.- Powiedziała któraś z nauczycielek. Nie była w stanie odróżnić która. Wbiegła na scenę, z której usunął się Beckett i stanęła na samym środku.
- Co mam zaśpiewać?
- Obojętnie.
Parę sekund później wydobyła z siebie pierwsze dźwięki ulubionej piosenki, która wydawała jej się być odpowiednia do zaprezentowania. Al wpatrywała się w nią z szeroko otwartymi oczami. A gdy skończyła śpiewać, po raz kolejny zaległa cisza.
- O. Żesz. W. Mordę.- Wykrztusił z siebie jeden z grających- Scott.
I rozległy się oklaski. Rachel zdębiała, nie inaczej też było z nauczycielkami.
- Jesteś niemożliwie nieuprzejma.- Zaczęła McConey.- Ale głos.. głos masz doskonały. Uważam, że powinnaś zastąpić Becky.
- Popieram.- Rozlełgły się głosy pozostałych.
Nie, tego było za wiele- pomyślała, czując, że zaczyna jej brakować tlenu.
- Rachel, co ci jest?- Usłyszała jeszcze głos przyjaciółki.- Ona mdleje!
Upadła na ziemię.
*Pluła sobie w brodę, że dała z siebie wszystko na tej próbie. I że zemdlała na oczach całej grupy. Ale w końcu, za namową Alison, zgodziła się wystąpić w musicalu zamiast Becky. Przynajmniej miała uratować uszy licealistów. I to by było na tyle jeśli chodzi o zalety tej całej szopki.
Bo przecież będzie musiała robić z siebie kretynkę u boku Williama. Ok, starała się o tym nie myśleć. Tylko...
NIEE...
Za jakie grzechy?

Tajowa. 18/04/2009 22:29:48 [Powrót] Komentuj





ou bejbe!
no tak, tak to jest, jak się najpierw robi, a potem myśli. współczuję rejczel xD
z dupkiem beketę, no widzisz. na historii gadałam o jakimś bekecie i mało nie zmarłam w tej ławce.
fajnych ma przodków, nie ma co. xDD
Wiesz, że uwielbiam jak piszesz i że się lubię się powtarzać, więc aby tradycji stał się zadość:
AAAA! dżińjes!
czekam na nexty, pragnę więcej dupka beketa, mniej wyjącej becky i w ogóle duuużo twojego pisania xD
greets from stolyca świata, joł.
TragicznaFaja 25/04/2009 18:44:09
| brak www IP: 83.27.211.12

Biedna, współczucia.
Tak u mnie już piąty, mam w sumie napisane aż do 13 odcinka, Kitty zaakceptowała, i dodaję kiedy tylko mam czas.
Pozdrawiam
Dredzik 23/04/2009 13:46:47
| brak www IP: 195.60.240.11



Menu

CLEAR BOOK FAV ME

avatar



memories

2011
Sierpień
2009
Kwiecień
Styczeń
2008
Grudzień


links

Inne
Nibyja
Moje
PATD & FOB story
Ross
Ross 2
Główny blog
Last.fm
You Tube
You Tube 2
Fotka
MySpace
YT mojego zespołu xD
MySpace mojego zespołu xD
Kupidela (opowiadanie- grupowy)
The Exit
Madzia
Kazia
Tynka
Zagubiona
Koralkea
FOBMróweczka
Dredzik
happy_end
Taka Jedna


favorite people







Credits

Layout made by Kitty
Don't copy without a permission
Want your own one? Visit Decode
Photos taken from PATD Online